21 września

WESELE MARZEŃ



CHCĘ PRZEŻYĆ UROCZYSTOŚĆ ZE SWOICH MARZEŃ

Temat marzeń powtarzany jest bardzo często. Każdy z nas o czymś marzy od bardzo dawna, a czasami po prostu w danej chwili pojawia się w głowie myśl, o czymś co bardzo byśmy chcieli w swoim życiu przeżyć lub mieć w posiadaniu.

Ja nigdy nie chciałam mieć ślubu, wesela NIC z takich rzeczy. Zawsze w szkole powtarzałam, że ja to będę nowoczesna. Non stop za czasów mojego gimnazjum trąbili o tym w telewizji i w radiu jak to teraz kobiety powinny być niezależne, spełniać swoje pasje, realizować swoje marzenia, być kobietami sukcesu. Moje koleżanki marzyły o mężu, dzieciach, rodzinie. W głowie już miały to w jakiej sukni będą stały przy ołtarzu, jak będzie "pałacowo", biało i pięknie, a ja mówiłam, że męża NIGDY nie będę miała.. 

I tak się jakoś skończyło, że męża mam! I nawet wyszłam za mąż dwa razy! 
...Ale za tego samego mężczyznę :)



NASZE PIERWSZE WESELE

Zwykłe. Nie przywiązywaliśmy wtedy wielkiej uwagi wtedy, co chcemy, jakie ozdoby, jaki tort. Nic totalnie. 
Po prostu chcieliśmy to przeżyć razem, z naszymi najbliższymi. 
Potraktowaliśmy to bardziej jak rodzinne przyjęcie niż Wesele z tą całą oprawą weselną, o której szczerze mówiąc nie miałam wtedy pojęcia. 

Jednymi rzeczami o jakie zadbaliśmy, to ubiór, fryzura, makeup, sala, samochód i Dj. 
Bez większego angażowania się, po prostu jest i już. 


TEN DRUGI RAZ

Taka decyzja to już naprawdę świadome postanowienie. Minęła nasza 5 rocznica i postanowiliśmy dotrzymać obietnicy, która wcześniej gdzieś tam sobie obiecaliśmy- odnowić nasz Ślub, Ślubem Kościelnym. 

Tym razem wiedziałam wszystko! Może też z racji tego jaki zawód wykonuję i jak często ostatnią lekcję Pierwszego Tańca z parami spędzam na ich weselnej sali, tak zawsze troszkę przyglądałam się tym wszystkim przygotowaniom, jaki stres ich wtedy ogarnia. Brakowało mi tych emocji przy organizowaniu swojego weselnego przyjęcia. 


DOBRY PLAN TO PODSTAWA

Niektórzy wesele planują 2 lata, ja na swoje miałam 2 miesiące. Dlatego od razu po określeniu tego co chcemy przystąpiliśmy do działania . Całkiem nieźle idzie nam takie działanie pod presją :)
Od początku wiedzieliśmy, że wesele w wystawnej sali to nie dla nas. Na pewno wesele miało być na świeżym powietrzu, stąd narodził się pomysł z namiotami, jednak koszta związane z takim weselem są dość spore. 
Dlatego zaczęliśmy poszukiwać alternatywy i tak padł wybór na swojskie wesele w urokliwym Majątku Howieny w Pomigaczach. Tu spodobała nam się wiata, idealna na naszą ilość osób i zaczęły się przygotowania...

Nasze miejsce przed weselem


ZAMIENIĆ KOPCIUSZKA W KSIĘŻNICZKĘ

Niektórzy na pomysł z naszym weselem pod wiatą reagowali z dystansem, ja jednak oczami wyobraźni już wiedziałam jak będzie pięknie. Chyba jednak tylko ja i moja mama :)
Miałyśmy swój plan, wiele zdjęć z inspiracjami, i pustą, drewnianą wiatę, a mój mąż zostawił mi totalnie wolną rękę. 
Określiłam sobie budżet na wszelkie dodatki weselne -500zł. 

I tak z tego budżetu udało nam się stworzyć miejsce z MARZEŃ!



Już od samego początku wiedzieliśmy, że wiatę trzeba "ocieplić", nadać jej charakteru, natomiast najważniejsze też było to, aby nie odebrać jej niepowtarzalnego klimatu.
Postawiliśmy na zasłony w kolorze ani nie białym, ani nie ecru, coś pomiędzy :)
W razie gdyby pogoda nie dopisała, zasłony miały także chronić naszych Gości.


Poprosiliśmy również właścicieli aby przed wiatą postawili nam taczkę, wiadra, konewki, były także grabie, aby podkreślić jeszcze bardziej swojski klimat uroczystości i stworzyć z nich miejsce na kwiaty.


Tablica kredowa to idealny pomysł na ozdobę. Możesz na niej napisać co tylko chcesz. Nasza tablica była akurat kupiona już dużo wcześniej, na codzień wisi u nas w kuchni. 


Białe balony i papierowe różowe kwiaty oraz dużo wstążek w różnych odcieniach od białego przez ecru do różu idealnie komponowały się zarówno przy suficie jak i na bocznych deskach naszej wiaty. 
Im więcej ich dodawaliśmy tym wiata robiła się bardziej przytulna.


Lampiony to był mój must have od samego początku. Gdy zobaczyłam reklamy produktów ogrodowych Jysk wiedziałam, że białe i różowe będą moje! Wiedziałam też jak ważne jest oświetlenie, to ono nadaje klimatu. W związku z tym, że na wiacie lampki były tylko chyba trzy, główną robotę robiły właśnie nasze lampiony. Oprócz nich dodaliśmy także światełka choinkowe, które również podkreśliły klimat, na którym mi zależało.



Nie mogło zabraknąć również planu całego wesela, menu i paru pomocnych wskazówek dla Gości. Postanowiliśmy ich nie drukować dla każdego z osoba, a powiesić w ramkach by pełniły również funkcję ozdobą. Grafikę stworzył mój Mąż, wydrukował Starszy, a ramki mieliśmy już w domu. 


Nietypowe- 2 osobowe ławki ozdobiliśmy przy pomocy tiulu. Jest od idealnym rozwiązaniem dla wszystkich. Wystarczy, że jedynie potniesz go na kawałki według uznania i stworzysz idealną ozdobę, która nie strzępi się więc nie potrzeba jej podkładać. Do tego wstążki zawiązane na kokardę i gotowe. 
Trąbki oraz konewki i wiadra, które czekały już na nas na wiacie wykorzystaliśmy jako kwietniki na polne kwiaty.



Na stołach postawiliśmy najzwyklejsze na świecie słoiki. W części z nich znalazły się polne kwiaty, w innych podgrzewacze w większym rozmiarze. Do tego brązowy sznurek- szpagat, zawiązany na kokardkę. Takie słoiki idealnie wkomponowały się w styl naszej uroczystości. Większe słoiki również wykorzystaliśmy w ten sposób, a swoje miejsce znalazły m.in na słodkim stole oraz w bardziej wyeksponowanych miejscach wiaty.

Przez dłuższy czas nie mieliśmy pomysłu na winietki, nie chcieliśmy nic papierowego, zwykłego. Tydzień przed pojawił się pomysł na podstawki z drzewa, na których za pomocą lutownicy "wypiszemy" imiona Gości. I tak też się stało! Ja zaplanowałam, Tato porąbał drzewo, Mąż walczył z lutownicą, a Goście oprócz winietki mają też pamiątkę z naszego wesela. 



Nie zabrakło również złotych balonów LOVE, w których się zakochałam od razu jak tylko je zobaczyłam. W związku z tym, że plan na miejsce za nami początkowo był inny i niestety musiał ulec zmianie,  zapadła szybka decyzja, że to miejsce zajmą właśnie te balony.


Co nam pozostało oprócz cudownych wspomnień ?
To niesamowite uczucie spełnienia jednego z wielu marzeń!
...i parę drobiazgów, które użytkujemy w domu do dziś :)



foto: Damian Przestrzelski
miejsce: Majątek Howieny Pomigacze


2 komentarze:

  1. Momentami jak oglądam zdjęcia z wesel, albo na nich uczestniczę to powiem Ci szczerze że czuję się jak w bezowni ! Z bezem w ustach ! Tak biało, puchato i czasami bez charakteru ! Świetnie Wam wyszło ! I oboje wyglądaliście cudownie ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję ślicznie! Nie ukrywam, że właśnie zależało nam na tym, żeby było inaczej :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Mieszkanie Marzeń , Blogger