29 października

7 JESIENNYCH "UMILACZY"

Jesienna chandra.
Jesień zagościła już u nas na dobre, liście układają się na chodniku niczym dywan, a dni są coraz krótsze i płyną jakby jeszcze znacznie szybciej. Budzimy się, a za oknem szaro, buro i ponuro… Wracamy do domu, a tu znowu bez zmian. I tak mija dzień za dniem, a nasze myśli, dusze i ciało opanowuje „jesienna chandra”. Nie dajmy się jej, bo to tylko od nas zależy jak przetrwamy ten okres! Skąd w takim razie czerpać energię do działania, nowe pomysły, chęć do robienia czegokolwiek? 
Otóż z małych przyjemności! Zaraz mi powiesz pewnie, że „łatwo powiedzieć kiedy się tego nie przeżywa”, ale ja także mam gorsze dni, jak każdy. Co wtedy robię? Jeden dzień jesiennych przyjemności!


1. Sprzątam mieszkanie.
Pewnie myślisz, że to głupie, bo komu by się chciało sprzątać gdy dopada nas jesienna chandra? Ale w czystym mieszkaniu lepiej odpoczywamy, możemy się wyciszyć, uspokoić myśli. 


2. Przestawiam przedmioty. 
Gdy zmieniamy miejsce starych przedmiotów mamy wrażenie, odświeżenia, uczucie nowości, możemy pozytywnie zaskoczyć się i odkryć nasze wnętrze na nowo. 


3. Wymieniam garderobę i kosmetyczkę na jesienną.  
Czyli w ruch idą już ciepłe swetry, ukochane Emu. Moją garderobę ogarnia na początku istny chaos, żeby ostatecznie zawładnął nią stoicki spokój i porządek. W kosmetyczce pojawia się jaśniejszy odcień podkładu i pogrubiający rzęsy tusz, a także pielęgnacyjna, bezbarwna pomadka ochronna do ust najlepiej o zapachu vanilii. 


4. Parzę ulubioną kawę. 
Moja ukochana latte daje mi totalne odprężenie. Czas na wypicie kawy traktuję jako świętość i codzienny rytuał. To taki moment tylko dla mnie, moja chwila relaksu. 


5. Czytam książkę lub czasopisma. 
Najlepiej się to robi właśnie z kawą w ręce. Czytanie wycisza, uspokaja. Czytając wyłączamy się na wszystko, co dzieje się wokół nas, skupiamy się na tym, co czytamy, a co za tym idzie zapominamy o codziennych sprawach. 


6. Biorę długą kąpiel z bąbelkami.
Na ten jesienny okres polecam Ci pielęgnujący olejek arganowy do mycia z nutą pomarańczy. 
Robię domowy peeling na twarz z brązowego cukru i oliwy z oliwek, a na włosy nakładam olej kokosowy. Gdy czujemy, że robimy coś dla naszego piękna zewnętrznego od razu czujemy się lepiej. Do tego blask świec, o pięknym, waniliowym zapachu, bąbelki, kieliszek ulubionego wina i wszystkie troski idą w zapomnienie. 


7. Opatulam się ciepłym kocem. 
A tu trzeba przyznać, że mam ich sporą kolekcję... Koce i pledy to mój całoroczny "must have". Zawsze gdy robię nową aranżację dobieram do nich także koc. Gdy z nich nie korzystamy świetnie wyglądają jako dekoracja, przewieszone przez sofę, fotel czy drabinkę. Zawsze możemy po nie sięgnąć, a nic tak nie ociepla klimatu jak milusi koc. Aktualnie mój ulubiony to ten na samej górze, ogromny koc ombre, który przechodzi delikatnie od bieli do ciemnej szarości. Czasami wręcz trwa u nas o niego walka, najczęściej między nami a Rikusiem :) Ale na koniec i tak wspólnie w trójkę opatuleni odpalamy ulubione seriale na Netflixie. Aktualnie polecam Ci Stranger Things, Jane The Virgin, a z nowości nowoczesną wersję Dynastii. 


Po takim dniu tylko dla siebie kolejny nie jest w stanie nas niczym zaskoczyć. Chyba, że pozytywnie! Każda z nas potrzebuje chwili wytchnienia, odpoczynku i spokoju. Doceniaj siebie i to, co robisz i nagradzaj samą siebie takimi drobnymi przyjemnościami, a wtedy żadna „chandra” nie będzie Cię dotyczyła! 

1 komentarz:

  1. Jesień tylko i wyłącznie kojarzy mi się z zimnem, ciemnością i spędzaniem czasu na oglądaniu ulubionych seriali albo czytaniu książek :) Ale postanowiłam w tym roku sama na drutach zrobić sobie jesienny koc , który zostanie moim przyjacielem na następne miesiące :) Już nawet znalazłam świetną bawełnianą włóczkę tutaj http://welnabawelna.pl/wloczki-bawelniane więc czekam aż przyjdzie i zabieram się do roboty ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Mieszkanie Marzeń , Blogger