09 stycznia

JAKI BYŁ ROK 2017 DLA MNIE?

Wspomnienia. 
Do tego podsumowania zbierałam się strasznie długo. Nie lubię rozpamiętywać przeszłości, za to bardzo lubię wspominać, zwłaszcza te dobre chwile, czy też takie, które miały duży wpływ na moje życie.  Bardzo lubię także przeglądać zdjęcia i wracać w myślach do momentów, w których były zrobione. Ten rok był dość przełomowy dla mnie. Spełniłam w nim wiele ze swoich marzeń, planów, a także wiele z nich w 2017 zaczęło się spełniać. Mówi się, że gdy człowiek robi wszystko z pasją jest szczęśliwy i ja przez te pare dni nowego roku zaczęłam się zastanawiać czy rzeczywiście jestem szczęśliwa. Dziś tak na 100% mogę napisać i głośno powiedzieć, że TAK. Wiele rzeczy w ubiegłym już roku się na to przyczyniło. Podzielę się z Tobą niektórymi z nich, reszty nie zdradzę, gdyż jak wspomniałam wyżej, niektóre przyczyny mojego udanego roku są jeszcze w trakcie realizacji. Jednak gdy wszystko pójdzie według planu z pewnością Ci tutaj o tym wspomnę, może w podsumowaniu kolejnego roku? :)


Styczeń. 

To taki nasz miesiąc. Każdy rok rozpoczynamy urodzinami Ł. To także miesiąc naszej rocznicy ślubu cywilnego. Takie uroczystości nakłaniają zawsze właśnie do przemyśleń, wspomnień, chociażby tych, jak spędzaliśmy te wydarzenia w poprzednich latach. Straszne jest to, że najczęściej wydaje nam się, że obchodziliśmy je dosłownie parę dni temu, a minął, cały okrągły rok!

Luty. 

Oj pamiętam go bardzo dobrze! Zostałam Matką, Chrzestną rzecz jasna, mojego małego Wiktorka! Takie wyróżnienia to mnóstwo radości, ale też gdzieś z tyłu głowy trzeba pamiętać, że to także zobowiązanie. W lutym zobowiązaliśmy się też do jednej rzeczy.... Rozpoczęliśmy "przebudowę" naszego mieszkania. Tak, tak, chodzi tu właśnie o wybudowanie naszej nowej sypialni. Do dziś strasznie się cieszę, że to zrobiliśmy. Najwięcej radości mam z tego, że to okazał się świetny pomysł, a efekt zaskoczył wszystkich! Do dziś przed oczami mam to całe mieszkanie w białym pyle i moje łzy po przekroczeniu progu... Poległam na tym sprzątaniu, końca nie było widać, a Ł. akurat nie było w mieście. Jest co wspominać, teraz remonty tylko razem haha! :)

Marzec.

Mój ukochany miesiąc, w którym co roku się starzeje :) Całe szczęście tylko na papierze, bo co roku czuję się młodsza haha! A tak już poważnie to marzec sprawia rzeczywiście, że widzę jak się zmieniam ja z roku na rok i moje podejście do życia i wielu spraw. W tym roku jak widać po zdjęciach mój 28 rok życia był baaardzo różowy i pozytywny! :)

Kwiecień. 

Kwiecień plecień poprzeplata trochę zimy trochę lata :) Mój kwiecień był też taki trochę pomieszany. Z jednej strony dużo pracy, sezon ślubny rozpoczęty, a z drugiej myślami już byliśmy na wymarzonym urlopie. Jestem z tych, co mają wszystko zaplanowane, więc gdybyście zobaczyli mój przewodnik w środku, to byście wiedzieli na czym spędzałam czas w kwietniu :)


Maj.

Pierwsze promyki słońca, pierwsze wyjazdy nad jezioro i błogie lenistwo na balkonie. Zmiana garderoby na tą lżejszą, polowanie w sklepach na kwieciste dekoracje mieszkania. Taki właśnie był mój maj. 

Czerwiec. 

To taki nasz mały koniec roku. W naszym studiu tańca kończy się sezon, organizujemy pokazy na podsumowanie roku, zawsze jest fajna, wzruszająca uroczystość, a później nasz wymarzony urlop, na który tak czekaliśmy. W tym roku wygrzewaliśmy się na pięknej greckiej wyspie- Zakynthos. To kolejne nasze miejsce, które spokojnie możemy Wam polecić i chętnie sami polecielibyśmy tam jeszcze raz! 

Lipiec.

W lipcu żyliśmy jeszcze naszym urlopem i planowaniem już kolejnego! Tak to właśnie działa, gdy się za czymś tęskni, chce się więcej i więcej... Szukaliśmy od razu nowego kierunku, miejsca, troszkę to trwało, ale zdecydowaliśmy się na kolejną grecką wyspę. Lipiec to także kolejny miesiąc naszej rocznicy, tym razem ślubu Kościelnego ♡

Sierpień. 

Był dla mnie dość ciężkim miesiącem, ponieważ Ł. nie było cały miesiąc w domu. Całe szczęście rzuciłam się w wir pracy, stworzyłam mnóstwo Pierwszych Tańców, nowych wnętrz i rozplanowałam cały nowy sezon w naszym studiu tańca. Co ja bym zrobiła bez tej pracy :) 

Wrzesień. 

To taki trochę u nas jakby mały "nowy rok".  Nasze studio tętni znowu życiem, kursanci wracają po wakacyjnej przerwie. Ja z wielką przyjemnością wróciłam do swojego zupełnie nowego miejsca pracy po małej metamorfozie. 


Październik. 

Moje zdjęcie ukazało się w czasopiśmie. To było ogromne wyróżnienie dla mnie. Cudownie jest czuć się tak docenionym. To bardzo buduje w chwilach zwątpienia. A październik był dla mnie takim właśnie miesiącem gdzie to zwątpienie się pojawiło. 

Listopad. 

W listopadzie cała energia wróciła! Kolejny raz moje zdjęcie pojawiło się w czasopiśmie. Przeprowadziliśmy szybką metamorfozę naszego salonu, a przygotowania świąteczne ruszyły pełną parą. Nagle zrobiło się magicznie, klimatycznie i rozpoczął się czas oczekiwania. 

Grudzień. 

Uwielbiam grudzień. Uwielbiam ten świąteczny okres. Uwielbiam ten klimat, nastrój, wbrew pozorom też te krótkie dni, bo właśnie ta ciemność za oknem ten klimat tworzy. Uwielbiam zapach świąt, cynamon, goździki, pomarańcze, mhmm... I zapach świeżej choinki tuż przed świętami. To jeden z piękniejszych okresów w ciągu roku, dlatego tak bardzo lubię go przeżywać i celebrować. Co roku też lubię ten świąteczny czas sobie wydłużać, stąd chyba moje przygotowania i dekorowanie zaczynają się dość wcześnie. Uwielbiam ten moment gdy wracam do domu, a w nim migoczą światełka, pachną świąteczne świeczki, a ja zanurzam się pod koc z zimową herbatą z malinową konfiturą, zajadam świeżo upieczone pierniczki i oglądam świąteczne filmy. Tak, grudzień to definitywnie najpiękniejszy miesiąc w roku. To mój ulubiony miesiąc w roku! Miesiąc, który pozwala nam na chwilę zatrzymać się i przeżywać go po swojemu, tak jak sobie wymarzyliśmy. Miesiąc refleksji, podsumować i przygotowań do nowego startu! 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Mieszkanie Marzeń , Blogger