29 maja

CO I ZA ILE UDAŁO NAM SIĘ ZOBACZYĆ NA RODOS?

Pocztówka z Rodos.
Chociaż od naszego urlopu na Rodos minął już miesiąc nadal żyjemy wspomnieniami, ciągle mamy wrażenie jakbyśmy dopiero wczoraj wrócili z tej pięknej i niezwykle urokliwej wyspy. Zdecydowaliśmy się właśnie na to miejsce ze względu przede wszystkim na termin. Końcówka kwietnia na innych wyspach jest dość zimna, a więc do wyboru mieliśmy Kretę, na które już byliśmy, Kos i właśnie Rodos, na które docelowo padł wybór także ze względu na hotel, o którym pisałam TUTAJ. W przewodnikach urzekły mnie przede wszystkim takie mniej znane i charakterystyczne miejsca, w przeciwieństwie np. do Krety, którą każdy kojarzy z Balos czy Elafonisi. To także dużo mniejsza wyspa, a co za tym idzie łatwiejsza do zwiedzenia.



Jeszcze przed wyjazdem wyznaczyłam miejsca, te z przewodników i te z poleceń innych, określiłam nam trasę zwiedzania, ale jak się okazało na miejscu troszkę zweryfikowało to życie, a właściwie pora roku oraz Święta Wielkanoce, które Grecy świętowali właśnie w czasie naszego pobytu. Przylecieliśmy w ich Wielki Piątek, w Wielką Sobotę już było praktycznie wszystko zamknięte, tak samo jak w niedzielę i poniedziałek. Dlatego samochód z pobliskiej wypożyczalni J&D wypożyczyliśmy na wtorek. Zdecydowaliśmy się na jeden dzień ze względu na to, że część miejsc jak np. Dolina Motyli czy Prasonisi według rezydentki w tym okresie nie jest miejscem atrakcyjnym do zobaczenia lub niedostępnym. A dodatkowo kolejny dzień był również u Greków wolny ze względu na Święto Pracy, więc wstrzeliliśmy się idealnie z tym wtorkiem! No i dodatkowo udało nam się zobaczyć wszystko na czym nam zależało, a więc zapraszam Was na wspólne zwiedzanie.



Wycieczka, na pokład! 
Naszą bazą wypadową był Hotel Calypso Palace, a właściwie wcześniej wspomniana wypożyczalnia samochodów, która jest zaraz obok hotelu. Ruszyliśmy wzdłuż wschodniego wybrzeża i dosłownie parę minut później już był nasz pierwszy przystanek- Zatoka Anthony'ego Quinn'a. Można dojechać aż do samego miejsca docelowego, na parking z widokiem zapierającym dech po obu stronach. Szum wody, jej kolor oświetlony dodatkowo przez promienie słońca i te wyrastające skały to widok warty zobaczenia. Nie ukrywam, że to miejsce właśnie zrobiło na nas chyba największe wrażenie i jest jednym z tych, które trzeba zobaczyć na własne oczy, bo żadne zdjęcie nie oddaje jego uroku. Warto zatrzymać się tu na dłużej i odetchnąć tym powietrzem...











Wybraliśmy drogę wzdłuż brzegu mijając miedzy innymi piękną, zupełnie pustą plażę Afantou, jadąc wśród pięknych wyrastających po obu stronach drzewach, by docelowo dojechać do miejscowości Kolymbia z urokliwą przystanią i klimatyczną, białą restauracją tuż przy brzegu. 






Dalej ruszyliśmy pod górę i to dość stromą do Klasztoru Matki Bożej z Tsampiki. Warto zostawić samochód odrobinkę niżej, zwłaszcza taki mniejszy, aby delikatnie mówiąc nie spalić sprzęgła, jak to widzieliśmy u innych kierowców. My niestety nie dotarliśmy na samą górę, czego trochę żałujemy, ale niestety moja noga, która jest jeszcze nadal nie w 100% sprawna na to nie pozwoliła. Jedynie słyszeliśmy, że widoki jak i sam Klasztor jest absolutnie wart tych wszystkich pokonanych schodów. 
My natomiast widoki mogliśmy podziwiać "z dołu" i plaża, tak sławna Tsampika nie zrobiła na nas jakiegoś piorunującego wrażenia. Natomiast sam piasek, zwłaszcza tu na Rodos to coś niespotykanego! Mięciutki, cieplutki puch, jeżeli szukacie miejsca do plażowania to myślę, że ta plaża może Wam się spodobać. 


Dalej było już tylko lepiej, bo znów udało nam się znaleść piękne, urokliwe i klimatyczne miejsce, troszkę przez przypadek, bo docelowo to ruiny Zamku Feraklos były naszym zaznaczonym miejscem na mapie, a widzieliśmy go z pozoru totalnie nieciekawego jakby parkingu, z którego niżej rozciągał się niesamowity widok! Siedząc na skałkach patrzyliśmy na zamek i ... zapewne owce, które sobie gdzieś tam te ruiny zwiedzały :)





Miejscem chyba najbardziej znanym na Rodos jest miejscowość Lindos, charakteryzująca się położeniem na wzgórzu. Idąc tym miasteczkiem jesteśmy otoczeni białymi domkami, urokliwymi, wąskimi uliczkami prowadzącymi do Akropolu. To też tutaj za grosze możemy przejechać się na ... osiołku. Nie ukrywam, że przez to jak dla nas to miejsce traci swój urok. Nie potrafię zrozumieć dlaczego ludzie są tak okrutni wobec innych stworzeń. Nie przekonują mnie absolutnie stwierdzenia, że ktoś nie da rady wejść, nie dasz?- to nie wchodź, zrezygnuj z tej "atrakcji"... Całe szczęście sama droga do miasteczka z parkingu prowadzi przez piękną plażę, uliczkę wzdłuż brzegu, z której mamy bardzo fajny punkt widokowy i to chyba zapamiętam najlepiej z tego miejsca. 










Natomiast dosłownie chwilkę drogi dalej znajduje się Zatoka Św. Pawła, do której dojeżdżamy odbijając w lewo z głównej drogi. Tu znajduje się parking, gdzie zostawimy samochód i już góry możemy podziwiać zapierające dech widoki. Stąd także możemy zobaczyć Akropol z drugiej stronny. Woda ma tu niesamowity kolor, dlatego warto pobyć tu dłużej, na tej malutkiej plaży.





Tutaj także znajduje się restauracja z niesamowitym klimatem-Tambakio! Jest położona na plaży, a jej wystrój rozkochał mnie od razu, prostota, naturalne meble, dodatki, a do tego świetna muzyka i pyszne jedzenie! Tak klimatycznego miejsca na wyspie nie znaleźliśmy już później, no bo nie wszędzie przecież zjemy rewelacyjny obiad na plaży, gdy nasze stopy muskają piasek, a fale rozbijają się o skały!








Na koniec dnia już lekko zmęczeni udaliśmy się do miasta Rodos, które zrobiło na nas ogromne wrażenie! Najcześciej gdy słyszy się o zabytkowych zabudowaniach, to na miejscu zastajemy ruiny, resztki czegoś i owszem to też ma swój urok, ale to co zastaliśmy w Rodos było po prostu niesamowite! Stare miasto, całe zabudowane, niesamowite uliczki, w których człowiek aż chce się zagubić, gdzieś lekko zboczyć, pobłądzić i zostać tu jak najdłużej.









To było idealne miejsce na zakończenie tego dnia. Jak w ubiegłym roku, polecam Wam gorąco zwiedzanie na własną rękę, spędzacie w danym miejscu tyle czasu ile trzeba, nie musicie się o nic martwić i wybieracie miejsca, które chcecie zobaczyć. Nie przejmujcie się drogami, każdy kierowca jest w stanie je opanować zmniejszając prędkość. Polecam Wam także korzystanie z aplikacji maps.me dzięki, której po załadowaniu mapy możecie później korzystać z nawigacji bez łączenia się z internetem. 

Cała ta trasa kosztowała nas jakieś 20Є na paliwo, za wynajem samochodu zapłaciliśmy 40Є. Wszelkie drogi, przejazdy są bezpłatne, natomiast parking np. w Lindos czy Rodos w wyznaczonych miejscach jest płatny. 

Rodos, podobnie jak Kreta to bardzo bezpieczna wyspa, z łatwymi drogami, dobrymi oznaczeniami więc zwiedzajcie, korzystajcie i bawcie się dobrze! ♡

A jak chcecie zobaczyć więcej ujęć z naszych wakacji, to zapraszam do obejrzenia filmiku TUTAJ


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Mieszkanie Marzeń , Blogger