15 czerwca

NASZ MAŁY BIAŁY DOMEK- #16 GDY MARZENIE STAJE SIĘ RZECZYWISTOŚCIĄ...

Nareszcie mogę się z Wami podzielić prawie kompletnie wykończoną kuchnią! Jeju jak ja czekałam na ten moment... To było pierwsze najbardziej skończone pomieszczenie w naszym domu, dlatego pojawia się również tutaj jako pierwsze. Pamiętam, że gdy tylko pojawiły się już meble to chciałam od razu tu zamieszkać. Już sama kuchnia odmieniła zupełnie pustą przestrzeń w po prostu dom. Niestety ten czas się troszkę przeciągnął, ale teraz jestem już w pełni gotowa by zaprezentować Wam naszą wymarzoną kuchnię, która stała się rzeczywistością i zachwyca nas każdego dnia. Jakie były na nią plany możecie podejrzeć TUTAJ, a teraz zabieram Was do zdjęć, w których pokażę efekt końcowy. 

To może zacznę od samego układu kuchni, bo to niezwykle ważne. Mamy tu typową kuchnie w kształcie literki U, czy podkowy. Minimalnie wydłużyliśmy prawą stronę stawiając dodatkową szafkę już bardziej w przestrzeni jadalni, a także szafką, która jest zabudową słupa. Dzięki temu zyskaliśmy sporo miejsca do przechowywania nie zabierając przestrzeni jadalni czy salonu. Po tej stronie jest jeszcze jedna zabudowa aż do sufitu, gdzie znalazło się miejsce na nasz piekarnik Samsung Dual Cook. Pod nim jest szuflada, którą po prostu musiałam mieć- miejsce na wszelkie blachy i kratki z piekarnika, które mogę tu trzymać w trakcie pieczenia. 

  





Dalej mamy moją ulubioną część kuchni- bez górnych szafek. Uwielbiam takie lekkie kuchnie, najchętniej całą bym zrobiła bez górnej zabudowy, jednak w tym wypadku wygrała funkcjonalność. Całe szczęście udało się przynajmniej w tym miejscu nie zabudowywać przestrzeni całkowicie i dzięki temu mamy ścianę zdobioną od góry aż do blatu pięknymi płytkami All In White 6 STR marki Tubądzin. Chciałam tutaj zastosować znów gipsowe cegły, jak w naszym poprzednim mieszkaniu, jednak gdy zobaczyłam te płytki to była miłość od pierwszego wejrzenia. Idealnie oddają fakturę cegły, mają piękny odcień lekko złamanej bieli i wprowadzają tu cudowny, rustykalny klimat. Przy tym łatwo się czyszczą, nie trzeba ich w żaden sposób impregnować, a wyglądają zupełnie jak nasze poprzednie cegiełki. 

Taka ściana aż się prosiła by coś na niej wyeksponować, dlatego zdecydowaliśmy się na duży okap marki Globalo model Verta 90.1 Black, który możecie kojarzyć z naszego poprzedniego mieszkania. Byliśmy z niego bardzo zadowoleni, dlatego musiał się pojawić także w nowym domu. Wygląda oczywiście nieskazitelnie, ma ciekawy design, łączy tradycję i nowoczesność, a niebieskie podświetlenia na szklanym, bardzo intuicyjnym wyświetlaczu robią wrażenie. Jednak najważniejsze dla mnie jest przede wszystkim to, że okap jest bardzo cichy, pracuje na 4 różnych trybach, które spokojnie pochłoną te mniejsze jak i większe nieprzyjemne zapachy. Jest wykonany bardzo solidnie, z dbałością o wszelkie szczegóły. To mnie cieszy najbardziej, bo zawsze wydawało mi się, że okap to jest po prostu ta brzydka konieczność w funkcjonalnej kuchni, a dzięki temu modelowi stwierdzam, że to może być pięknie wyeksponowany dodatek, który będzie cieszył oko! Nasze płytki w świetle z okapu wyglądają jeszcze piękniej niż w tym dziennym. 








Moim marzeniem od zawsze był duży, ceramiczny zlew pod oknem. Walczyliśmy o niego jak lwy i się udało! Chociaż słyszeliśmy już o nim, że wygląda trochę jak wanna czy parę jeszcze innych określeń to i tak nie zamieniłabym go na żaden inny. To model Panor marki Blanco. Dzięki temu właśnie, że jest duży nie mam wreszcie problemu by opłukać większy garnek, czy inne rzeczy gdy coś stoi w środku. To łatwe funkcjonowanie to także zasługa baterii marki Rea, której końcówka jest wyjmowana i wyginana, a strumień można dostosować również do swoich potrzeb. 
Aby ten kącik był jeszcze przytulniejszy postanowiliśmy zawiesić tu roletę rzymską. Początkowo troszkę się wahaliśmy, bo widok mamy cudny i szkoda go troszkę zasłaniać, ale po konsultacji z Grażyną z Galerii Tkanin wiedziałam, że jej propozycja jasnej, lekko przepuszczającej światło tkaniny tutaj to będzie strzał w 10! Roleta niesamowicie ociepliła naszą kuchnię, nadała jej cudownego, domowego klimatu. 
Na dodatek nasze piękne lampy Ashby z ekconcept.pl na jej tle wyglądają po prostu genialnie! Ta czerń na tle tej delikatnej bieli idealnie kontrastuje. Nic niczego nie przytłacza, a wręcz stanowi idealną parę. Te lampy to taka troszkę nasza kropeczka nad "i". Łączą wszystko co tutaj mamy: elementy drewna i metalowe elementy sprzętów czy dodatków. Są też wspólnym mianownikiem czegoś loftowego i rustykalnego. Bez nich było by tu zupełnie inaczej.











Została nam jeszcze ostatnia ściana naszej kuchni, ta z zabudową aż po sufit. I chociaż na początku nie byłam do niej entuzjastycznie nastawiona, tak teraz naprawdę bardzo ją lubię. Może to dlatego, że wreszcie mamy tu wszystko poustawiane na swoim miejscu? A może dlatego, że jest fajnym przeciwieństwem tej ściany na przeciwko? Albo to przez ten kącik kawowy i tą wielką lodówkę obok niego? Myślę, że to przede wszystkim to, że dzięki tym wszystkim rzeczom kuchnia jest po prostu urzeczywistnieniem moich marzeń, ma wszystko, co chciałam mieć: dużo blatu, miejsce do przechowywania, białe fronty, dodatek drewna i czerni, nietuzinkowe płytki. A przy tym wszystkim chciałam też by jak najbardziej pełniła swoją rolę i była ponadczasowa. I myślę, że chyba się udało!








Meble wykonane na nasze zamówienie przez -> KLIK

1 komentarz:

  1. Przepiękne wnętrze, bardzo klimatyczne. Gratuluję efektu! Blaty są drewniane czy to laminat? Czy można prosić o podanie nazwy odcienia?

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Mieszkanie Marzeń , Blogger