09 lipca

NASZ MAŁY BIAŁY DOMEK- #18 JADALNIA Z WIDOKIEM.


Serce domu.
Zawsze marzyłam by w nowym domu mieć ogromny stół, który pomieści wszystkich. Tak bardzo denerwowało mnie, że w naszym poprzednim mieszkaniu mieścił się jedynie ten mały, okrągły... Chociaż dobre i to, bo wcześniej stała tam jedynie wysoka wyspa-bar z małym, niefunkcjonalnym stołem pod nią. Tak więc cieszę się przeogromnie, że teraz jedno z moich marzeń się spełniło, bo w tej jadalni mam wszystko, o czym marzyłam i co sobie wizualizowałam -> KLIK. I do tego jeszcze ten widok zza okien, mhmm...

Nasza jadalnia łączy się z salonem oraz kuchnią, więc zależało mi bardzo aby wszystko ze sobą współgrało, ale aby także każda strefa była widocznie wydzielona. Z kuchni, wchodzimy na podłogę pokrytą jasnymi, naturalnymi panelami marki Parador i to tu właśnie zaczyna się strefa dzienna czyli jadalnia i salon, który pokażę Wam kolejnym razem, gdy tylko przyjdą nasze drzwi po reklamacji... Na całym suficie w tym pomieszczeniu mamy widocznie belki stropowe, które zostawiliśmy w naturalnym kolorze i jedynie pokryliśmy je żywicą. Natomiast wszystkie ściany są białe, co daje nam poczucie przestrzeni, jasności, a mimo wszystko także ciepła. 

W części jadalnianej główną rolę gra właśnie stół, duży, piękny, z białymi nogami i blatem w odcieniu lekko szarego drewna. Pomieści tu swobodnie na codzień 6 osób, a po rozsunięciu myślę, że i drugie tyle. Wokół stołu wykorzystaliśmy krzesła, które znacie dobrze z naszego poprzedniego mieszkania. Są tak wygodne, że nie mogłam znaleść nic lepszego, aby je zastąpić. Zastanawiam się jedynie czy nie przemalować nóg na biało? Chociaż ta czerń idealnie kontrastuje z resztą i tworzy zgrany duet z czarnymi, pojedynczymi elementami w kuchni czy w salonie. 

Nad stołem powiesiliśmy trzy piękne lampy Sari z ekconcept.pl. Każda jest innej wielkości i wiszą na różnych wysokościach. Dają efekt delikatnie rozproszonego światła, co według mnie w tym miejscu jest idealne, by nikogo nie raziło je zbyt mocno podczas siedzenia przy stole. Tu też zastanawiamy się jeszcze czy nie podwiesić ich na haczykach w rożnych miejscach, aby troszkę namieszać i przede wszystkim by stół mógł stać w różnych odległościach od okna w zależności od okazji. 

Z wizualizacji na pewno pamiętacie jeszcze jeden ważny element naszej jadalni, który zawsze chciałam mieć- witryna lub kredens. To akurat zdobycz mojej mamy z popularnego serwisu sprzedażowego. Był w rekordowo niskiej cenie, a dzięki odrobinie pracy wygląda rewelacyjnie! Został potraktowany szlifierką, żywicą tą samą, co belki, no i zyskał nowe uchwyty. Jeżeli kiedyś bym coś miała z nim zrobić to jedynie chyba pomalowałabym te deseczki w środku na biało no i koniecznie musimy przenieść półeczki, tak aby były na wysokości szprosów. 

Ale... To wszystko w swoim czasie, bo i tak każdy etap cieszy nas przeogromnie, tak samo jak każda ukończona choćby najmniejsza rzecz! Ja już nie mogę się doczekać aby pokazać Wam drugą stronę tego pomieszczenia- salon. No ale na to musimy troszkę poczekać ♡
















1 komentarz:

Copyright © 2016 Mieszkanie Marzeń , Blogger