28 lutego

JAK STWORZYĆ KĄCIK DO PRACY W DOMU?

Rozpocznij od... głowy. 

Gdy rozpoczynaliśmy planować pomieszczenia w naszym domu byłam na etapie gdy nogami i rękoma zapierałam się, że dom to dom, a praca to praca i ja w domu pracować nie będę! To był moment gdy bardzo starałam się rozgraniczać te dwie rzeczy, co nie było dla mnie łatwe, bo mając swój biznes miałam wrażenie, że momentami pracuję non stop z przerwą na sen. Któregoś dnia powiedziałam sobie dość i rzeczywiście udawało mi się pracować tylko w naszym studiu, w ciągu dnia w domu od wyznaczonej sobie godziny zajmowałam się jedynie blogiem i rzeczami z nim związanymi, a do tego wystarczała mi sofa lub ewentualnie latem moja huśtawka na balkonie. Ale! przyszła pandemia, która zupełnie przeorganizowała też i funkcjonowanie naszego biznesu.

W studiu aktualnie recepcja jest raczej zbędna, ze względu na ograniczenia, a my jeździmy do pracy jedynie na konkretne zajęcia. Zaczęłam z dnia na dzień coraz więcej pracować w domu, a znacznie mniej w studiu. Początkowo rozgościłam się w sypialni, bo przecież to super opcja móc pracować w łóżku, a nie w jakimś tam biurze, prawda? Wiele osób mi pisało, że zazdrości, bo oni muszą wyjść z domu, siedzieć za biurkiem w korporacji i słuchać szefa. No cóż ja też sobie zazdrościłam, do czasu gdy zauważyłam, że snuję się do godziny 16.00 w piżamie... 

Postanowiłam wobec tego przenieść się do naszego saloniku. Łukasz już w tym czasie miał swój pokój, więc pracował u siebie, a ja w saloniku nikomu nie przeszkadzałam i mi również nikt nie przeszkadzał. Uwielbiam naszą sofkę, więc umościłam sobie przy kominku całkiem fajny kącik do pracy. Było fajnie aż do momentu gdy mój kręgosłup, z którym mam problem powiedział po prostu dość! Zaczęły odzywać się stare problemy, drętwienie ręki, skurcze w odcinku lędźwiowym i mogłabym tak wymieniać i wymieniać... 

Przez ten czas Łukasz mi mówił chyba milion razy, że potrzebuje biurka i krzesła, a w mojej głowie była tylko cały czas myśl, że miałam nie pracować w domu! Później zdałam sobie sprawę, że przecież i tak to robię i mało tego, sprawia mi to przyjemność, pozbyłam się wyrzutów sumienia, bo wreszcie nauczyłam się gospodarować czasem tak, aby mieć chwilę i na spokojne śniadanie z rana i na przerwę na kawę i rozmowy z mężem przy niej, a na koniec dnia zajęcia w studiu. Kiedy trzeba to posiedzę dłużej przy komputerze i nie mam wyrzutów sumienia, więc czemu by nie robić tego wygodnie? 


Znajdź miejsce. 

Kiedy już moja głowa była gotowa na zmiany to zaczęłam szukać też miejsca gotowego na zmiany w naszym domu. Znacie mnie już trochę i wiecie, że ja uwielbiam coś zmieniać, przestawiać, wymieniać, odświeżać, ale tym razem nie było łatwo. Powód jest prosty, ja jeszcze nie zdążyłam się wszystkim nacieszyć w naszym domu. Mieszkamy tu niecały rok, a jeszcze niedawno wykańczaliśmy część pomieszczeń, więc wszystko jest "świeże". Na początku myślałam, żeby wstawić sobie biurko w miejsce sofki w saloniku, ale poźniej stwierdziłam, że przecież jest taki pokój, który przez znaczną większość czasu stoi kompletnie bezużyteczny- pokój gościnny. Nie jestem fanką marnowania przestrzeni, a z drugiej strony wszystko w nim było w sumie zagospodarowane... Co prawda wykorzystaliśmy tu same rzeczy, które przytargaliśmy ze starego mieszkania (tu zobaczysz więcej-> klik), a także rzeczy, które docelowo będą znajdowały się gdzie indziej, jak na przykład nasz tarasowy narożnik i to chyba te argumenty przemówiły do mniej najbardziej. Na wiosnę i tak szykowały się tu zmiany więc czemu by nie zrobić ich już teraz?






Plany. 

Przede wszystkim ten pokój nadal miał być pokojem gościnnym, ale teraz z miejscem wydzielonym na moje domowe biuro. Wiedziałam, że nasz modułowy narożnik na wiosnę wróci na taras i gdy zrobimy zadaszenie to zapewne już tam zostanie, dlatego w początkowej wersji myślałam, że brzydko mówiąc go wywalimy, nasz materac z drewnianą ramą zostanie dla gości, a resztę przestrzeni zajmować miało moje biuro. Ale im dłużej myślałam i oglądałam to miejsce, wyobrażałam je sobie po zmianach tym bardziej zaczynałam myśleć, że to materac musi stąd niestety zniknąć. Nie mogłabym pracować tak blisko miejsca, które namawia do snu. Jakoś nie pasuje mi to do siebie. Tak więc po drodze zrodził się nowy plan, który gdzieś tam mieliśmy z tyłu głowy, aby stworzyć na strychu takie ekstra przytulne miejsce i postanowiliśmy to zrobić, za jakiś czas, więc materac powędrował na górę. W pokoju gościnnym został narożnik, komoda, regał drabinka, a ja postanowiłam pokój podzielić na dwie strefy. 

Pierwsza z nich to moja-biurowa strefa, która mieścić się będzie jedynie na jednej ścianie, tuż przy wejściu. Chciałam aby się wyróżniała dlatego wybrałam na nią piękną tapetę z BlueBird-Design w liście eukaliptusa. Wzór urzekł mnie od razu, bo ta zieleń doda tu odrobiny koloru, a przy tym jej odcień jest taki delikatny i subtelny. Bałam się jedynie aby nie przytłoczyła mnie zbytnio, gdy będę pracowała tu cały dzień dlatego postanowiłam położyć ją jedynie do niecałej połowy wysokości ściany.


 

Najwięcej problemów miałam z wyborem biurka. Wszystkie były dla mnie po prostu... za małe. Aktualnie pracuję na dwóch komputerach jednocześnie, lada dzień pewnie dojdzie trzeci. Oprócz tego lubię też na biurku mieć wszystko pod ręką, więc wiedziałam, że muszę mieć miejsca na wszelkie pudełeczka, przyborniki, notesiki, szkicowniki, wydruki rysunków technicznych wnętrz i wiele innych rzeczy. Biurka jakie podobały mi się wizualnie były za wąskie i za krótkie. Dwa nie wchodziły w grę. W między czasie już nawet myślałam, żeby zrobić coś sama, ale nagle siedząc przy stole w jadalni wpadłam na pomysł aby właśnie wykorzystać po prostu stół! Ja akurat nie potrzebuję szuflad lubię mieć wszystko na wierzchu, wtedy bardziej też dbam o porządek. Dlatego stół wydał mi się opcją idealną, rozpoczęłam poszukiwania takiego, o idealnych wymiarach i znalazłam model Raven 120x80 na stronie meblobranie.pl. Urzekł mnie swoją lekką formą i połączeniem moich dwóch ukochanych elementów drewna i bieli.

Po wymierzeniu ściany okazało się, że zostaje mi całkiem sporo miejsca, więc zdecydowałam się zagospodarować je czymś do przechowywania. Nie chciałam kolejnej komody, ani wielkiej szafy. Ostatnio uwielbiam wszelkie witryny dlatego wybór padł na białą witrynkę o idealnych gabarytach Eton  z meblobranie.pl. Stwierdziłam, że będzie pięknie komponować się ze stołem, doda tutaj nuty romantyzmu, będę mogła się bawić aranżacją jej środka, no i na tle tapety będzie prezentować się idealnie. Tak naprawdę dzięki tym dwóm meblom, na jednej ścianie uda mi się już wypełnić całą, w pełni jak dla mnie funkcjonalną strefę biurową. 

Oczywiście nie może zabraknąć krzesła przy stole. Nie mogę się jeszcze przekonać do tych na kółkach, więc póki co wykorzystam tu mój fotel Balido z selsey.pl. Jak dla mnie jest bardzo wygodny, dodam tylko jeszcze miękkie, beżowe poduchy i myślę, że się sprawdzi. Chcę jeszcze zawiesić tu wszelkie organizery, koszyki, dodam detale, dekoracje, lampkę Albert z jysk.pl na stolik i myślę, że będzie idealnie, tak jak sobie wymarzyłam. 


W drugiej strefie- gościnnej zajdą również zmiany. Narożnik wyląduje na właściwym sobie miejscu, czyli na tarasie i będę chciała zastąpić go czymś innym, rozkładanym. Uwielbiam takie wielofunkcyjne meble. Na codzień będę mogła tu usiąść przy kawie by chwilę odetchnąć, a gdy będziemy mieli gości wtedy biuro zamieni się w pokój gościnny z rozłożoną sofą. Mam parę propozycji na oku, muszę tylko zdecydować się teraz na jedną z nich. Chciałabym aby było tu nadal bardzo przytulnie i domowo, dlatego nie zabraknie dodatków, poduch, kocy, a także pięknego dywanu z frędzlami Berber z dywanyluszczow.eu


Jak widzicie wystarczy zaledwie kawałek jednej ściany by snuć plany o stworzeniu swojego domowego biura! A już niedługo pokażę Wam co z tego wyszło ♡

Jeżeli poszukujecie mebli do swojego domowego biura czy innego pomieszczenia to zajrzyjcie na meblobranie.pl gdzie znajdziecie mnóstwo propozycji, a z kodem:

 MIESZKANIE5

 otrzymacie 5% rabatu na swoje zakupy ♡

2 komentarze:

  1. Super artykuł <3 Ostatnio samemu również musiałem urządzić domowe biuro

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie w domu rejestracja działalności niewypaliła. Niestety nie mam mieszkania na własność, ale znalazłam sobie adres firmy we Wrocławiu i wynajęłam wirtualne biuro. Pracuję z domu, ale właśnie musiałam mieć gdzie zarejestrować działalność. Na codzień pracuję przy biurku zaaranżowałam sobie starą spiżarnię na biuro i tam pracuję. Super, bo mogę się skupić w 100% i nikt mi nie przeszkadza.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Mieszkanie Marzeń , Blogger