03 marca

Dziewczęce cztery kąty.

 Dziewczęca nutka. 

Przy okazji tworzenia ostatnio nowego projektu dla Kamili, zdałam sobie sprawę, że nie pokazałam jeszcze poprzedniego, który robiłam dla jej córeczki. Nasza współpraca zaczęła się od wizualizacji salonu (KLIK) i okazuje się, że od tego czasu minęły już aż dwa lata! Kamila zauważyła, że odzywa się co roku do mnie z nowym pomieszczeniem do zaprojektowania. Tak właśnie po drodze do projektu korytarza, który właśnie skończyłam, rok temu był pokój dziewczęcy. W związku z tym, że jak sami widzicie minęło troszkę czasu, więc nie pamiętam już dokładnie jakie wytyczne co do pokoju miałam, ale pokażę Wam to wnętrze, bo ostatnio mam wrażenie, że projektuję same pokoje chłopięce, więc niech to będzie mała odmiana. 

Pokój na pozór jest bardzo ustawny i o dość fajnych wymiarach, jednak było jedno małe ale... Pierwsza część tego wnętrza to dość wąski korytarzyk z dodatkowym utrudnieniem w postaci komina na jego części. W tworzącej nam się wnęce miedzy nim, a drzwiami postanowiłam postawić niski regał z przeróżnymi pojemnikami, idealny na przeróżne zabawki, lalki, klocki i tym podobne rzeczy. Nad nim zawiesiłam haczyki w sam raz na torebki i inne babskie drobiazgi. Utworzył nam się taki jakby przedpokój prowadzący do dziewczęcego świata. 

A tu dzieje się znacznie więcej. Na ścianach położyłam piękną tapetę w duże, pastelowe kwiaty, ale nie na całej wysokości ściany. Od ziemi mamy boazerię ze sztukaterii na dwóch ścianach naprzeciwko siebie. To zawsze ciekawy element, który urozmaica przestrzeń. Meble wybrałam w białym kolorze, aby komponowały się z boazerią i "nie kłóciły" się ze wzorzystą tapetą. Są lekko romantyczne, dziewczęce, a przełamują je czarne gałki. Przy wejściu mamy komodę, a nad nią wiszące półeczki na książki. Obok stoi dość spora szafa, a na niej wiklinowe kosze na mniej używane rzeczy. Przy oknie postawiłam toaletkę, a naprzeciwko niej duże lustro. Pomiędzy natomiast wisi huśtawka. To fajne miejsce na nią, tuż w pobliżu okna. Na drugiej ścianie natomiast postawiłam dość spore biurko z wygodnym krzesłem, a obok niego szafkę nocną. Najkrótszą ścianę zajęłam łóżkiem z szufladami. Aby lekko przełamać biel dodałam odrobinę różu w postaci dywanu, koszy i dekoracji, a także odrobinę naturalnych elementów jak kosze wiklinowe, drewniane półeczki czy rattanowa lampa. 












Pomimo tak wieku elementów i mebli nadal mamy na środku pokoju mnóstwo miejsca do zabawy, a to bardzo ważne w dziecięcych pokojach. 

Myślę, że ten pokój będzie spokojnie rósł wraz z jego użytkowniczką :) 

2 komentarze:

  1. Łóżko tak zabudowane i w takim miejscu nasuwa myśl, że niekoniecznie wygodnie się korzysta w komody.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Mieszkanie Marzeń , Blogger