16 maja

JAKĄ PRZEMIANĘ PRZEJDZIE NASZ TARAS?


 Gdy szukaliśmy prawie 10 lat temu wymarzonego mieszkania dużą uwagę zwracaliśmy na balkon, jego wielkość, widok z niego. Zawsze marzyłam by stworzyć sobie takie dodatkowe pomieszczenie na świeżym powietrzu, udało się i spędzaliśmy na nim każdej wiosny i lata mnóstwo czasu. Dlatego teraz gdy mamy dom wiedziałam, że taras będzie odgrywał ogromną rolę. Uwielbiam zaczynać dzień od śniadania na świeżym powietrzu, robić przerwę na kawę bujając się w moim wiszącym fotelu, czy przygotowywać grilla. Nasz taras to ma być takie dodatkowe pomieszczenie, salon z jadalnią, miejsce do relaksu, opalania, czytania, słuchania muzyki, zabawy czy po prostu nic nie robienia. Już w ubiegłym roku gdy się wprowadziliśmy, a taras był w rozsypce to i tak korzystaliśmy z niego maksymalnie dużo każdego możliwego dnia, gdy pogoda dopisywała. W tym roku taras przejdzie ogromną metamorfozę, a właściwie już ją przechodzi i nie mogę się doczekać aż pokażę Wam efekt końcowy, jednak dziś zaproszę Was do mojego świata planowania, rozpisywania, łączenia, kombinowania, co z czym, gdzie i jak... 

Gdy po raz pierwszy zobaczyliśmy nasz dom wyglądał dokładnie jak na powyższym zdjęciu. Podobało nam się w nim praktycznie wszystko, jednak wiedzieliśmy też, że będziemy musieli wprowadzić parę zmian, głównie polegających na dobudowaniu garażu czy właśnie tarasu. Ten, który zastaliśmy był ewidentnie za mały, dlatego postanowiliśmy przedłużyć go aż do końca domu. To był naprawdę strzał w 10, bo jeszcze w ubiegłym roku zaraz po przeprowadzce mogliśmy już korzystać z pełnowymiarowego tarasu. Postawiliśmy na betonie nasze meble z balkonu i cieszyliśmy się życiem na świeżym powietrzu!

podczas prac maj'20

przedłużona część tarasu czerwiec'20


Na ten rok zaplanowaliśmy całkowite wykończenie tarasu. Ubiegłoroczna, kapryśna pogoda pokazała nam, że zadaszenie to dobry pomysł. Postanowiliśmy postawić drewnianą konstrukcję z  przeźroczystym dachem, a nie jak wcześniej planowaliśmy z blachodachówki. Ta decyzja wynikła tak naprawdę z tego, że nie chcieliśmy tracić światła w domu, a niestety przy takim zadaszeniu było by go znacznie mniej. Odradzono nam też poliwęglan komorowy ze względu na możliwość gromadzenia się w nim przeróżnych owadów, a później problem z czyszczeniem. Dlatego wybraliśmy tą falistą wersję i zobaczymy jak nam się sprawdzi. Bardzo bałam się efektu jak w ogródkach działkowych, jednak teraz, gdy widzieliśmy już cześć rozłożoną na dachu jestem bardzo zadowolona z efektu. 



Najbardziej nie mogę się doczekać momentu gdy beton zasłonią płytki, które wybrałam. Starałam się wybrać coś pasującego do odcienia, jaki mamy wewnątrz. Wybór padł na długie, imitujące deski płytki Paradyż Nordland, które znalazłam w sklepie LAZIENKAPLUS.PL. Są one przystosowane do położenia zarówno wewnątrz jak i zewnątrz. Najważniejsze dla mnie było to, aby płytki były ponadczasowe, funkcjonalne i mrozoodporne. Całe szczęście nie musiałam przeszukiwać wszystkich stron, (bo wybór na stronie jest przeogromny!) a jedynie zaznaczyłam jakie cechy mnie interesują i wyniki zostały przefiltrowane. 



Kolejnym etapem, na który bardzo czekam to urządzanie. Może to zabrzmi dziwnie, ale gdy chyba 3 lata temu kupowaliśmy nasz narożnik na balkon to z myślą żę przyda nam się kiedyś na taras... I cóż, przyda się! Nie zamierzam go póki co zmieniać, jest bardzo wygodny, łatwy w czyszczeniu i po prostu go lubię. Zastanawiam się jedynie nad dokupieniem dodatkowego modułu, a z drugie strony myślę też o jakimś fotelu zupełnie z innej bajki. Zostawię ten temat gdy już wszystko ustawimy, tak jak być powinno, bo nasz taras będzie podzielony na 3 strefy: wypoczynkową właśnie z narożnikiem modułowym, przy którym stanie piękny, duży, niski stolik kawowy LILU w odcieniu złotego dębu z SELSEY.PL . Zauroczył mnie swoimi czarnymi nogami i tymi cieniutkimi wnękami, które tworzą ciekawe podziały. 



narożnik lipiec'20


Kolejna strefa to ta pełniąca funkcję jadalni. Tu stanie nasz własnoręcznie robiony, drewniany stół. Włożyliśmy w niego całe serce i póki co nie wyobrażam sobie tu innego stołu. Jedyną opcją jest to, że się rozpadnie, wtedy będziemy musieli go zmienić haha! Dobrałam do niego krzesła w moim ulubionym stylu - HACIVE, które znajdziecie na SELSEY.PL w dwóch opcjach kolorystycznych. Myślę, że będą cudownie uzupełniać tą przestrzeń i dodadzą jej jeszcze bardziej domowego klimatu. 




stół lipiec'20


W trzeciej strefie natomiast, tuż przy drzwiach wejściowych będzie wisiał wiszący fotel. Będzie to takie zaciszne miejsce idealne do poczytania książki, zrelaksowania się. Dzięki zasłonom, które chce powiesić po bokach będziemy czuć intymność, a lampy i te elektryczne i te solarne pozwolą spędzać tu czas nawet po zmroku. Oprócz tego będzie tu mnóstwo lampionów, kwiatów i innych dekoracji, które wypełnią przestrzeń. A co najważniejsze to to, że za chwilę będę mogla odhaczyć kolejne, zrealizowane marzenie! 

1 komentarz:

  1. Jestem pewna, że efekt końcowy powali nas na kolana! Nie mogę się już go doczekać.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Mieszkanie Marzeń , Blogger