07 lipca

BUŁGARIA, KTÓRĄ POKOCHALIŚMY.


Nie nastawialiśmy się na nic...
Wiecie już, że nasze tegoroczne, urlopowe perypetie były dość burzliwe i niespodziewane. O tym, że zamiast na Kretę polecimy do Bułgarii dowiedzieliśmy się w czwartek około godziny trzynastej, a w piątek rano już byliśmy w trasie do Warszawy na lotnisko. Nie wiedzieliśmy czego się spodziewać, jednak mamy pełne zaufanie do naszego biura 123wakacje, więc pełni nadziei zdecydowaliśmy się na tą podróż. Jestem osobą, która raczej lubi podróżować po prostu przygotowana. Owszem spontany na miejscu są mile widziane i korzystamy zawsze z rad osób wokół czy obserwatorów, ale mimo wszystko lubię mieć swoje zaplanowane trasy i miejsca, które musimy odwiedzić, tak aby niczego nie przegapić i poza leniuchowaniem na leżaku, które uwielbiamy, to jednak również zawsze chcemy zobaczyć jak najwięcej. Przewodnik po Bułgarii kupiliśmy dzień przed wylotem, więc jak się domyślacie nie miałam zbyt wiele czasu aby coś zaplanować. Niby go przeczytałam, ale jakoś nie potrafiłam sensownie ułożyć nam trasy, połączyć miejsc, obliczyć docelowego czasu. Znalazłam jeszcze parę punktów, których w nim nie było, a także różnych opinii o tych, które niby było trzeba odwiedzić, że wcale nie robią wrażenia i pojawił się w mojej głowie jeden wielki mętlik! Mimo wszystko zaczęliśmy szukać aut do wynajęcia i zaskoczyły nas ceny, które za najtańsze auta zaczynały się od 50€, w głowie pamiętaliśmy, że jeszcze niedawno na Rodos płaciliśmy za fajne autko 25-30€...

Zaczęłam szukać innych wypożyczalni na Instagramie i tak od słowa do słowa, od profilu do profilu na mojej drodze stanęła Weronika z profilu Czubryca_Odkrywa. Jako jedną z alternatyw zaproponowała nam taką prywatną wycieczkę podczas, której obwozi nas jedną ze swoich proponowanych tras. My wybraliśmy trasę numer 2, ze względu na piękne widoki, kolor wody, skały, a także pyszny obiad. Nie wiedzieliśmy do końca czego się spodziewać, bo nigdy nie korzystaliśmy z takiej opcji. Raczej jesteśmy zwolennikami zwiedzania na własną rękę, tego, czego chcemy, bez ograniczeń czasowych, tłumów, czy czekania na resztę grupy. Jak się później okazało to wszystko czego chcieliśmy i co lubimy najbardziej zagwarantowała nam podczas wspólnego zwiedzania właśnie Weronika. 




TYULENOVO
Wspólny dzień rozpoczęliśmy o 8 rano i z naszego hotelu wybraliśmy się do najbardziej odległego punktu wycieczki, czyli Tyulenova- kurortu na północnym wybrzeżu. Po drodze mijaliśmy bardzo zróżnicowane miejsca, od miejskich zabudowań, ogromnego portu w Varnie po malutkie wioseczki i bardzo dzikie tereny. Natomiast największe wrażenie robiły na nas ogromne pola pełne lawendy i słoneczników, które naprawdę na tej trasie powtarzały się dość często. W samym Tyulenovie zjadliśmy przepyszne drugie śniadanie, czyli zapiekany ser i ziemniaczki domowe posypane ich serem Sirene w restauracji Tyulenovo Bar & Restaurant, z przepieknym widokiem na klify, które chwilę później poszliśmy podziwiać z bliska. Kolor wody jest tu niesamowity, a wysokość i forma skał robi nieziemskie wrażenie!









10/10

RUSAŁKA
Dosłownie 10 minut drogi później znaleźliśmy się w miejscu, które lata świetności widać, że ma troszkę za sobą, ale na pewno niejedno widziało. Kurort Rusałka otoczony pięknym rezerwatem przyrody na pierwszy rzut okna wygląda troszkę jak nasze sanatoria. Natomiast gdy udamy się kawałek dalej widzimy cudowną przyrodę, naturalne baseny, ale przede wszystkim dzikie plaże w otoczeniu klifów. Z pierwszej z nich mamy widok jakby na bezludną wyspę. Druga jest bardzo kameralna, niestety troszkę też zaniedbana, ale za to z cudowną wodą, obijającą się o skały. Kawałek dalej znajdziecie trzecią plażę z leżakami, parasolkami, barem, ale nadal z niesamowitym klimatem. Miejsce to ma niesamowity potencjał, szkoda tylko, że jest troszkę zaniedbane, aczkolwiek to również ma swój urok. 





9/10


BOLATA
Znów nieopodal dalej mieści się kolejna plaża, na którą dotrą tylko ci, którzy będą bardzo uważni, gdyż nie ma tu żadnych oznaczeń, poza napisem na drodze. To bardzo kameralne miejsce w zatocce, jakby surowe, nietknięte ludzką ręką, z dziurawymi łódkami, resztkami jakiś betonowych zabudowań. Największe wrażenie robi widok z góry! Wejdziecie tam po bardzo dzikich schodkach w 5-10 minut. Stojąc na zboczu przy latarnii widok jest naprawdę niesamowity! 



9/10


KALIAKRA
Dalej udaliśmy się na punkt widokowy, z którego podobno czasem można dostrzec też delfiny. Z daleka Kaliakra to klif, który wygląda bardzo zagadkowo. Widać, że ruiny na tym cyplu skrywają wiele tajemnic i mają w sobie taką nutkę tajemniczości. Kaliakra to także punkt widokowy, jednak nam osobiście o wiele bardziej podobały się widoki z poprzednich miejsc. Warto jednak przejść się wśród tych wszystkich pozostałości ruin, zatrzymać się w cudownie położonej restauracji. Jest tu także muzeum, jednak pamiętajcie aby zabrać ze sobą swoje maski, gdyż bez nich nie można wejść do środka, a na miejscu niestety ich nie kupicie. My po tym czasie w Bułgarii totalnie się od nich odzwyczailiśmy i zapomnieliśmy zabrać z samochodu, więc niestety nic więcej o tym miejscu Wam nie powiem. Jednak na samym końcu cypla znajduje się mała kapliczka o pięknym klimacie i z niesamowitymi widokami. Tu warto na chwilę przysiąść, odetchnąć i chłonąć atmosferę. 


8/10


MUSSEL FARM DALBOKA
Punktem wycieczki, na który bardzo czekałam była farma małż w Dalboce. Już od samego wejścia jest tu piękny, nadmorski klimat. Stoliki są ustawione przy samej wodzie, wieje przyjemny wiaterek i czuć morską bryzę. Dostaniecie tu świeże małże przyrządzone w przeróżnych smakach, do tego także inne typowo bułgarskie potrawy. Ceny są bardzo przystępne, bo z tego co pamiętam za garnuszek zapłaciliśmy 10 lewów, a smak i klimat miejsca był wart każdej ceny!


10/10


BAŁCZIK
Po krótkiej przerwie udaliśmy się do iście bajowego miejsca, w którym moje serducho zabiło szybciej. Czułam się tu jak w bajce, jak w zaczarowanym ogrodzie, w którym zawsze marzyłam by się znaleść. Znajdziecie tu wszystko, piękną plażę, cudowne widoki, miasteczko jak z bajki, rezydencję Królowej Marii, która otoczona jest przepięknym ogrodem z przeróżnymi alejkami prowadzącymi w co róż to inne miejsce, jeszcze ciekawsze i piękniejsze. To istny tajemniczy labirynt dla wszystkich odkrywców, otoczony pięknymi roślinami, budynkami, źródełkami czy też wodospadem. Do posiadłości Marii możecie wejść i zwiedzić wszelkie pomieszczenia (wymagana maseczka, można kupić na miejscu). A w jednej z alejek znajdziecie również klimatyczną winiarnię, w której totalnie bez zobowiązań możecie sprobować domowego wina o specjalnej recepturze, a jeżeli Wam zasmakuje to oczywiście zakupić. 












100/10!


NESEBYR
Tak jak wcześniej wspomniałam, nasz hotel uważam, że był całkiem niezłą bazą wypadową, m.in też przez to, że mieliśmy z niego dosłownie 30 minut drogi spacerkiem plażą do kolejnego pięknego miejsca do zabytkowego miasta-Nesebyr. To jedno z najstarszych miast w Bułgarii, otoczone jest starymi murami, a w środku znajdą się przeurocze alejki, w których warto się zagubić. Znajdziecie tu pełno klimatycznych sklepików i restauracji z pięknym widokiem na przystań. Szczególnie polecam Wam Familia Fish & Grill, gdzie zjedzie przepyszne owoce morza, tradycyjne bułgarskie potrawy, a wszystko w bardzo przystępnych cenach. Tutaj również możecie degustować i zakupić lokalne wina. Warto spędzić tu dłuższą chwilę, może zatrzymać się też na zimne piwo prawie na środku jednej z alejek w Beer Shop'ie i poobserwować na spokojnie to, co wokół. 














Od Bułgarii nie oczekiwaliśmy tak naprawdę niczego, lecieliśmy do niej troszkę może obrażeni, zdystansowani ze względu na wcześniejsze perypetie. Gdy się na nią otworzyliśmy rozkochała nas w sobie. Myślę, że to też ogromna zasługa Weroniki, która pokazała nam ją w taki sposób, jakiego oczekiwaliśmy. Bardzo dobrze wyczuła co lubimy, czego nie, potrafiła zaciekawić każdą historią, o każdym miejscu przez które przejeżdżaliśmy znała jakąś anegdotkę. To co najważniejsze, czuliśmy się przy niej bardzo swobodnie, a to ważne, gdy ma się spędzić z kimś cały dzień w jednym aucie. 
Bułgaria nas zauroczyła. 
Może i Was zauroczy? 

Zdjęcia wykonane: iPhone 12 PRO z x-kom.pl

2 komentarze:

  1. Kochani nic dodać noc ująć ! Pięknie opisane !

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie 2 lata temu zakochaliśmy się w Bułgarii..😍Piękna bez sztucznego nadęcia ą,ę ...

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Mieszkanie Marzeń , Blogger