04 listopada

JAK STWORZYĆ MINI KUCHNIĘ, JADALNIĘ I SALON W KORYTARZYKU NA PIĘTRZE?

Rok temu o tej porze kładliśmy tutaj panele, przyklejaliśmy listwy przypodłogowe, montowaliśmy pierwsze schodki, a później wypełniliśmy wnętrze meblami i dodatkami. Na pozór niepotrzebna przestrzeń i często przez większość pomijana u nas została maksymalnie wykorzystana. Tak nam się wtedy wydawało, bo ze zwykłego korytarza na piętrze, stworzyliśmy salonik z jadalnią, o którym więcej pisałam Wam TUTAJ. Po roku stwierdziliśmy, że to miejsce było strzałem w 10! Ale... Przez ten czas okazało się również czego nam brakuje, aby było jeszcze bardziej funkcjonalnie i skrojone idealnie pod nasze potrzeby. Teraz jest idealnie! Troszkę to trwało, ale wreszcie mogę Was zaprosić, rozgośćcie się wygodnie... 

Jeżeli chodzi o sam rozkład pomieszczenia to wszelkie strefy pozostały prawie bez zmian, chociaż uwierzcie mi kombinacji było sporo... Biegaliśmy z meblami tam i z powrotem, tu stół, tam sofa, a jeszcze gdzie indziej witryna, aż docelowo jednak stwierdziliśmy, że nie wyobrażamy sobie kącika wypoczynkowego w innym miejscu! Uwielbiam ten swój azyl tak schowany za ścianką, w kąciku. Mam wrażenie, że wtedy od razu robi się przytulniej, no i ta ściana z cegieł z kozą na jej tle na pewno tej przytulności także dodaje. 

W poprzedniej wersji kącika wypoczynkowego wszystko nam się podobało, jednak stwierdziliśmy, że sofa jest po prostu za mała. 

Zwłaszcza, że przywłaszczył ją sobie Rikuś na wyłączność... Przy wyborze nowej wiedziałam, że ma to być wygodny narożnik modułowy, abym mogła go sobie ewentualnie przestawić w razie potrzeby. W tym zakochałam się od razu, bo pomimo tego, że jest dość masywny, poduchy sprawiają jakby miało się w nich zatopić to dzięki metalowym, czarnym nóżkom mamy wrażenie lekkości. To model LIO z DEPOT. Zdecydowałam się na dwie części bez boków oraz jedną narożną. Wymiarowo wpasowała się tu idealnie, jakby była stworzona właśnie w ten kąt. Teraz swobodnie mogą usiąść tu 3 osoby, a nawet 4. Dodatkowym plusem takiego ustawienie narożnika jest to, że wreszcie widzę z praktycznie każdego miejsca kominek. To też nas zmobilizowało aby przewiesić telewizor. Nie jest on duży, więc odległość jest w sam raz i uwierzcie mi, że teraz totalnie nie chce nam się stąd wychodzić!

Zadbałam oczywiście także o to, co jesienią i zimą jest niezbędne, czyli miękkie koce, dywaniki, poduchy, aby wszystko nas otulało i ocieplało jeszcze bardziej przestrzeń. 

Tuż obok narożnika postawiłam stojącą czarną lampę Stehleuchte ze złotymi elementami. Mamy tu tylko jedno, główne oświetlenie, a podczas czytania ten dodatkowy punkt świetlny bardzo się przydaje. Ze względu na takie ustawienie sofy zdecydowałam się postawić stoliki kawowe oba między narożnikiem, a fotelem, aby zapewnić swobodne przejście. Wybrałam delikatny, bambusowy zestaw Mia, który idealnie pasuje do fotela. Stoliki są tak lekkie, że bez problemu można je w razie potrzeby przestawić bliżej narożnika. Zadbałam także o jeszcze jedno mobilne, dodatkowe miejsce do siedzenia w postaci dużej, pięknej i wygodnej pufy Maja. To właśnie ona "zamyka" przestrzeń wypoczynkową, z której przechodzimy do kolejnej, totalnie nowej- kuchennej!



























Tak naprawdę cała ta metamorfoza była spowodowana właśnie tym, że zapragnęliśmy mieć na górze kącik kawowy. 
Ostatni rok pokazał nam, jak dużo pracujemy w domu, a ciągłe bieganie góra-dół po kawę, herbatę, wodę zaczynało nas już odrobinkę denerwować. Natomiast problem był taki, że nie wiedzieliśmy do końca jak chcemy by on wyglądał. Ja na pewno nie chciałam typowych mebli kuchennych, większość kredensów była po prostu za duża, a komody za małe. Gdy coś podobało mi się pod względem estetycznym to niestety albo wymiar był zły, albo było za mało miejsca do przechowywania. Powiem szczerze, że już byłam trochę zrezygnowana, aż wreszcie przypadkiem totalnie na wystawce w jednym ze sklepów znaleźliśmy tą właśnie komodę na promocji. Wymieniliśmy jedynie uchwyty, ja chciałam odrobinkę zaszaleć z frontami, ale mój pomysł czeka na moment, gdy będę miała więcej wolnego czasu... Jest to zwykły mebel, ale stwierdziłam, że jego pojemność absolutnie mnie przekonuje i że będzie fajnym tłem dla wszystkich detali, które planowałam tu mieć. I się nie myliłam, bo gdy dodaliśmy dwie wiszące półeczki Blaire z Selsey w kolorze naturalnego dębu od razu zrobiło się przytulniej. Wypełniłam je wszelkimi niezbędnymi rzeczami w takim kąciku, które stanowią również elementy dekoracyjne. O tym zawsze trzeba pamiętać, gdy decydujemy się na otwarte półki. Wtedy rzeczy, które na nich stawiamy nie mogą być jedynie funkcjonalne, ale muszę również ozdabiać taką przestrzeń. My teraz jesteśmy przeszczęśliwi, bo wszystko mamy pod ręką, a wręcz nie mogę już sobie przypomnieć jak to było, gdy tego kącika tutaj nie było! 

















W pozostałej części naszego korytarza praktycznie nic się nie zmieniło, poza oczywiście detalami, aby całość stała się bardziej spójna. 
Z niej byłam i jestem zadowolona bardzo, więc wszelkie metamorfozy były tu zbędne. Jedynie na stole pojawiły się nowe podkładki, dekoracja na środku, a witrynkę wypełniłam nowymi naczyniami, szkłem i innymi detalami. To, co się w niej nie zmieściło schowałam w nowej komodzie, tak aby wszystko, co może się przydać mieć zawsze również tutaj na górze. Teraz można powiedzieć, że mamy tu praktycznie prawie oddzielne, niezależne mieszkanie! 












Takie zmiany, które mają ułatwiać codzienne życie lubię najbardziej, a jak jeszcze idą w parze ze zmianami wizualnymi i estetycznymi wtedy jestem najbardziej zadowolona!



SPIS DEKORACJI:

DYWANIK 

KOC 

POSZEWKA TEDDY

POSZEWKA BOHO 

POSZEWKA GLAM

POSZEWKA KNITTED

ŚWIECZKA 

ŚWIECE

LATARNIA

ŚWIECZNIK 

ŚWIECA

WAZON

MAŁY KOSZYCZEK

KOSZYCZEK 

MŁYNEK Z PIEPRZEM

MŁYNEK Z SOLĄ

ŚCIERECZKI

MOŹDZIERZ 

SŁOIK

PATERA

NÓŻ

KARAFKA

ZAPARZACZ

DESKA

MAŁY ZAPARZACZ

BUTELKI

BUTELKA

KUBEK BRĄZOWY

KUBEK KAMIENNY

KUBEK SWEATER WEATHER 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Mieszkanie Marzeń , Blogger