04 lutego

JAK WYREMONTOWAŁAM KUCHNIĘ W 3 DNI.

Nowa kuchnia w 3 dni?
Tydzień temu pisałam o naszych remontowych planach na trzeci pokój i wspominałam Ci wtedy o tym, co się działo w trakcie mojego pisania. Otóż wtedy właśnie rozpoczął się remont, ale nie, nie ten planowany, a taki zupełnie niespodziewany, który w przypływie mocy rozpoczął mój Ł. Jak sobie przypomnę to rzeczywiście ubiegły weekend upłynął nam w istnym chaosie, ale było warto! Teraz mamy zupełnie nową kuchnie, jest świeżo, biało, a to wszystko to efekt 3 dniowej pracy przy minimalnym budżecie!
Nasza kuchnia drażniła nas od dłuższego czasu. Już TUTAJ pisałam Ci 7 powodów, dla których musimy coś z nią zrobić. Przeszliśmy przez wycenę wymiany frontów, z lekkimi zmianami w zabudowie. Koszty były powalające i nie ukrywam, że zostawiliśmy ten temat na jakiś czas. W miedzy czasie za to zlikwidowaliśmy barek ze stołem, a na jego miejscu stanął stół. Po remoncie jaki przeszło nasze mieszkanie na przełomie października i listopada, o którym pisałam Ci TUTAJ kuchnia zaczęła nam przeszkadzać jeszcze bardziej. No i stało się, miarka się przebrała i zaryzykowaliśmy :)
przed remontem

1 dzień. 
To dzień rozbiórki. Ł zerwał cały lakier-laminat, który w przeciągu tych paru lat sam już w niektórych miejscach się odczepił, a żeby przedłużyć jego żywot takerem przyczepiliśmy go do mebli. Dodatkowo wyobraź sobie, że nasza kuchnia kiedyś była śnieżnobiała... W każdym razie laminat poszedł do kosza, tak samo jak szkło, które było pobite. Odsłoniły nam się brązowe fronty i beżowa ściana. Oczywiście na tym się nie zakończyło, Ł. postanowił wymontować jeszcze dwie szafki, tą z małymi przegródkami i tą z roletą.




2 dzień.
To dzień malowania. Kupiliśmy specjalną farbę oraz wałek do niej. Rozpoczęłam malowanie frontów. Warstw było aż 5! Ale to dlatego, że malowałam bardzo cieniutkie warstwy aby nie  było żadnych zacieków. Zanim się zabrałam za malowanie oczywiście wszystkie fronty potraktowałam benzyną. Równolegle malowałam też ścianę, którą wcześniej zasłaniały szafki. 



3. dzień.
To dzień przeklejania cegieł. Kamień dekoracyjny, który wybraliśmy był w bloczkach, więc przyklejanie szło mi znacznie szybciej. Wybrałam klej już gotowy, bez potrzeby wyrabiania go. Trzeba pamiętać oczywiście aby każdą taka płytkę dokładnie przygotować, oszlifować przed przyklejeniem, ale oszczędzamy czas na kładzeniu fugi. Cegiełki są z gipsu, więc bardzo łatwo można je opiłować do właściwej wielkości piłką do drewna. Po całkowitym wyschnięciu kleju zaimpregnowałam cegły specjalnym preparatem, który ułatwia ich czyszczenie.



Efekt końcowy. 
Nie mogłam zapomnieć także o wykończeniu, tej przysłowiowej kropeczki nad "i". W miejscu usuniętych szafek zawiesiliśmy dwie otwarte półeczki, na której wyeksponowałam nasze kubki. Dzięki ich usunięciu zyskaliśmy także dodatkowy blat. Wszystko, co mi zabierało go z lewej strony teraz stanęło w tym miejscu i jest to świetne rozwiązanie. Odpowiadając też na Wasze pytania, nie brakuje mi miejsca do przechowywania, wystarczyło zrobić porządek w innych półkach i wyrzucić trochę niepotrzebnych rzeczy. Teraz mam wszystko pod ręką. Każda z podjętych decyzji uważam, że była dobra. Tak samo jak ta z wyborem cegły. Dzięki impregnatowi z łatwością mogę ją wyczyścić.
3 dni pracy, 350zł budżetu i udało się, stworzyliśmy piękną kuchnię, która idealnie pasuje do naszego mieszkania.




















A jak Wam się podoba?

KOSZTA:
Farba 3v3 do frontów około 130zł
Kamień dekoracyjny około 100zł
Klej około 30zł
Szafki około 20zł
Wsporniki około 40zł 
Wałki około 20zł

2 komentarze:

  1. Trzy dni a efekt jakbyście pracowali przez miesiąc :)
    Brawo Wy!

    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje gratulacje - świetna robota,tylko 3 dni bez zatrudniania fachowców. Efekt rewelacyjny.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Mieszkanie Marzeń , Blogger